O światowym spisku

Jefferson był jakobinem i planował krwawą rewolucję. JFK został zamordowany przez wiceprezydenta Johnsona. Obama urodził się na Bliskim Wschodzie i ukrywał swój muzułmański radykalizm. Teorie spiskowe są obecne w życiu Ameryki od dekad. Jednak jeszcze nigdy się nie zdarzyło, by szturmem wtargnęły na aktywną scenę polityczną. Powitajmy QAnon!

Ta historia ma swój początek na portalu 4Chan. Jest to tzw. „imageboard”, czyli forum obrazkowe. Jego jedyną funkcjonalnością jest wymiana tekstu i obrazków. Całkowicie anonimowo (nie tworzy się żadnych kont, nie ma weryfikacji); z moderacją egzekwującą tylko dwie zasady. Zaleca się, by na danej tematycznej podstronie umieszczać grafiki dotyczące jedynie danej kwestii. Także (a raczej, przede wszystkim) zakazane jest udostępnianie treści łamiących prawo federalne.

Niewinne początki

W listopadzie 2017 r. zaczynają się pojawiać serie tajemniczych wiadomości, prawdopodobnie zaszyfrowanych, których autor określa się jako Q. Sugeruje, że jest osobą z najwyższych kręgów władzy waszyngtońskiej. Posiadać ma liczne dowody na to, że w USA rządzi międzynarodowa grupa przestępcza (której korzenie sięgają społeczności syjonistów w Izraelu); środowisko celebrytów i urzędnicy państwowi są skorumpowani, a w tle mówi się o handlu ludźmi i powszechnej inwigilacji. Spokojnie, jest dla nas nadzieja. Donald Trump ma planować we współpracy z wojskiem operację The Storm. Cel: obalić tajny reżim. Jednak na razie się grupuje, planuje i musi odpierać ataki chcących go zniszczyć „złych elit”.

Q też zapowiadał wiele – nie wprost, często zagadkowo. Sugerował chociażby nadchodzący proces wojskowy dla Hillary Clinton. Czy przepowiednie się spełniały? Jasne, że nie; ale zawsze internauci dopasowywali sobie rzeczywistość pod jego przekaz. 4Chan jest anonimowy, więc za Q podać mógłby się każdy. Ale nie powstrzymało to jego rosnącej popularności – niszowe portale zajmujące się teoriami spiskowymi zainteresowały się tematem. Jedni potraktowali go jako eksperyment społeczny, drudzy doszukiwali się w  nim prawdy. Jednak temat zaistniał – rozpoczęła się ekspansja.

Kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli

CBTS_Stream – tak nazywało się forum powstałe na serwisie Reddit, którego uczestnicy wspólnie odczytywali kolejne posty Q. Migracja na znacznie popularniejszy portal spowodowała jeszcze jedną rzecz – poprzez Reddita łatwiej dotrzeć do szerokiej bazy internautów. I tak się stało.

Z czasem setki nowych osób pojawiały się na forum i tak się złożyło, że zazwyczaj byli to ludzie już wcześniej zainteresowani spiskami. W ogólnikach Q znajdowali potwierdzenie dla swoich wierzeń. Byli tu ludzie od Pizzagate (teorii, że sztab wyborczy H. Clinton zamieszany był w proceder związany z pedofilią, używając szyfru opartego na słownictwie związanym z pizzą), byli ci, którzy głosili, iż Kościół Szatana rządzi popkulturą. Byli rasiści oraz antysemici. Do lutego na CBTS zgromadziło się 20 tys. internautów.

Produkowano dziesiątki grafik i  filmów dziennie. Komentowano wydarzenia polityczne. Odnajdywano nowe szlaki powiązań. Grupa nie była jednorodna (można doszukiwać się jedynie nurtów); ale z dnia na dzień się radykalizowała. W marcu 2018 r. Reddit usunął tę stronę. Przyczyna? Propagowanie treści: skrajnie rasistowskich, homofobicznych, szowinistycznych, antysemickich, kolportowanie materiałów wideo z zamachów terrorystycznych, nawoływanie do nienawiści i więcej. Społeczność Q odebrała to jako próbę uciszenia. Oni nie planowali się zatrzymywać – tak narodziło się QAnon. Magazyn „Time” 28 czerwca 2018 r. umieścił ruch QAnon na liście 25 najbardziej wpływowych osób w internecie (co było ewenementem; nie wyróżniono nigdy wcześniej członków, dodatkowo anonimowych, jakiejś zbiorowości).

Powstawały grupy na Facebooku (największe z  nich miały po 200 tys. członków), siatki kont na Twitterze i specjalne hasztagi, kanały na YouTube. Moderatorzy wspomnianych portali starali się z tym zjawiskiem walczyć na bieżąco (jeszcze w sierpniu usunięto ponad 10 tys. grup na Facebooku). Jednak niczym mitologiczna hydra, na miejsce jednego konta pojawiało się parę kolejnych. Zapanowanie nad tym okazało się niemożliwe.

Wejście na salony

Problemy zaczęły się w momencie, kiedy politycy postanowili wykorzystać popularność Q. Ta tendencja jest widoczna w trwającej obecnie kampanii wyborczej w USA – nie tylko tej na szczeblu prezydenckim, ale także do Senatu, Izby Reprezentantów, czy nawet na urzędy gubernatorskie.

Zaczęła to Marjorie Taylor Greene, która swoje działania opiera na współpracy z internautami. Udostępnia ich filmiki (nawet te o podłożu rasistowskim), podczas transmisji i wystąpień deklaruje, że będzie „ich głosem w polityce”. Obecnie jest faworytką do zdobycia urzędu w  Izbie Reprezentantów. Czy Republikanie to potępiają? Nie. Oni tego tylko nie pochwalają – prawdopodobnie widząc, jakie ta grupa może generować zasięgi.

Trump też ma bliską relację z tą społecznością. Jako ich bohater, często na swoich wiecach gości ludzi ze społeczności Q, ci produkują dużo materiałów, chyba już propagandowych, ale także tych oczerniających Joe Bidena. Sam Prezydent to popiera, podaje dalej, a na konferencji prasowej 19 sierpnia 2020 r. powiedział: to ludzie, którzy kochają nasz kraj.Regularnie używa też określenia ,,deep state” (określającego opozycję wewnątrz Izby, blokującą jego reformy), które narodziło się właśnie na portalach związanych z QAnon.

Członkowie ruchu działają jednak też na innych polach. W czasie pandemii masowo rozpowszechniali informacje o nieszkodliwości wirusa, o fałszywości badań naukowych i spisku, który chce nas zmusić do masowych szczepień i depopulacji. Także ostatnio z  ich strony wypływa dużo materiałów, mających na celu podburzyć obywateli USA przeciwko czarnoskórym aktywistom (teza brzmi: BLM to terroryści, którzy chcą stworzyć system oparty na rasizmie wobec białych). Dochodzi też do prowokacji i agresji wobec dziennikarzy na różnych wiecach. Wyciekają również dane osobowe przeciwników.

Sytuacja na dziś

Do ilu ludzi trafia ten przekaz? Kto za tym stoi? Dlaczego ludzie w  to wierzą? A przede wszystkim – czy da się to jakoś zatrzymać?

FBI ostrzega przed niebezpieczną radykalizacją. Izba Reprezentantów planuje ponadpartyjnie wydać rezolucję potępiającą Q. Ja wiem jedno – to kwestia czasu, kiedy i w Europie będziemy mierzyć się z  podobnym problemem. A może już się mierzymy? Tyle pytań, a trudno znaleźć jakąkolwiek pewną odpowiedź.

No votes yet.
Please wait...