Wszyscy bywalcy Luzzter, Cynamonu, Platinium, nie czytajcie tego dalej.
W tym numerze w cyklu o żywych symbolach Warszawy przybliżę wam postać Hitlera. No może nie do końca. W internecie pojawiły się niedawno dwa filmiki, które wśród warszawskiej młodzieży zrobiły furorę. Chodzi tu o: „Hitler dowiaduje się o Jadłodajni” oraz, co rzadkie, lepszy sequel: „Hitler: w poszukiwaniu elektro”. Te krótkie „produkcje” obejrzano już łącznie ponad 700 tys. razy, a są to tylko dane z oficjalnego kanału autora. Z prostej kalkulacji wynika, że te dwie krótkie przeróbki filmu „Upadek” widziała właściwie cała „młoda” Warszawa.
„Hitler dowiaduje się o Jadłodajni” powstał jako reakcja na tragiczny wypadek, jakim był pożar jednego z najpopularniejszych stołecznych klubów, czyli Jadłodajni Filozoficznej. Dziewiętnastoletni Filip Szcześniak, student kulturoznawstwa, wkłada w usta Führera to, o czym myśli każdy bywalec Piątek, Jadło, Kamieni czy Obiektu. Adolf wykrzykuje (dosłownie), że wkurzają go dziewczyny, które już nie są grube, ale są indie; że w Kamieniach nie ma gdzie usiąść; że w Piątkach jest tylko jeden kibel.
Drugi film Filipa „Hitler: w poszukiwaniu elektro” pobił pierwszy na głowę. Sequel zajął autorowi 2 doby (pierwsza część to tylko około 4 godziny), jednak efekty widać od razu. Filip wyśmiewa już nie tylko kluby i ich bywalców, ale całą rzeczywistość otaczającą imprezujących studentów i idealnie wpasowuje się w nasze realia. Żaden z tekstów wypowiedzianych przez kanclerza III Rzeszy nie jest zaskakujący czy obcy, wszyscy tak naprawdę mamy z tym do czynienia na co dzień. Mimo to, zestawienie wszystkich tych narzekań w niespełna 10 minutowej produkcji wywołuje salwy śmiechu. Humoru całej produkcji dodaje poszukiwane przez Hitlera elektro-pierdolnięcie, które odnajduje w końcu w kawałku Bonkers (redakcja sprawdziła - jest pierdolnięcie). I mimo że jak na standardy „youtubowych” filmików ten jest dość długi (trwa prawie 10 minut), cieszy się ogromną popularnością, a przez niektórych jest często cytowany.
Filip nie kryje zaskoczenia po tak pozytywnej reakcji swoich równolatków. Jak sam mówi, miło jest dowiedzieć się, że ma się pewien potencjał językowy i poczucie humoru. Potwierdza to chociażby stworzona na wyszydzanym przez Filipa Facebooku grupa „Liczy się pierdolnięcie”, która liczy około 8 000 członków. Na stronie znajdziemy też profile innych bohaterów filmiku jak Komendant Bonkers czy Porucznik Jaszczur. Jednak nie tylko według autora filmików te strony Facebooka są zupełnie nieśmieszne. Facebook to facebook. Masa irytujących rzeczy, ale mimo wszystko nikt nie potrafi bez niego żyć. Równie irytujące jest użyte w filmiku słowo „epicki”. Filip ostrzega, że jeśli ktoś wypowie przy nim to słowo, ma plombę na twarz automatycznie. Trudno zresztą się dziwić. Słowo wyszło bowiem z użycia ponad rok temu, a teraz najwyraźniej propagują je ludzie, którzy widzieli przeróbkę „Upadku”, jednak nie do końca wiedzą o co chodzi.
Tym, którzy wiedzą, o co chodzi, życzę, aby znaleźli pierdolnięcie i miejsce, w którym elektro rozk[...]ia sufity.
* tytuł jest cytatem, zaczerpniętym z filmu „Hitler: w poszukiwaniu elektro”.
|
Komentarze
| Dominik |
12.03.2010, 17:56:53 |
| Po pierwsze - cynamon to może ktoś ma w kuchni a nie było takiego klubu !!! Był świętej pamięci The Cinnamon [*] |
| Justyna |
09.03.2010, 12:28:52 |
| Bo jest o warszawskich klubach? |
| oner |
07.03.2010, 00:56:11 |
| Zupełnie nie wiem jaki to ma związek z Warszawą. Tak samo można opisać urlop pana Andrzeja motorniczego.
Dziękuję, dobranoc |
|
Dodaj komentarz
|