Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni

Marek Hłasko to postać w niektórych kręgach już niemal kultowa. Autor wielu opowiadań i powieści, jeden z wybitniejszych prozaików czasów powojennej Polski. Jego utwory zachwycały każde kolejne pokolenie i zdaje się, że zachwycają wciąż. I to coraz bardziej. 

Chyba każdy z nas, podczas literackich poszukiwań, natknął się na twórczość Marka Hłaski. Niewykształcony kierowca ciężarówki stał się idolem wielu pokoleń, także dzisiejszych „pięknych nastoletnich”, którzy zakasali rękawy i stworzyli akcje na cześć Hłaski.

Teraz Hłasko!

Mało jest w Polsce takich inicjatyw jak ta. Grupa młodych ludzi, działająca w stowarzyszeniu Młoda RP, postanowiła w maju 2008 roku przypomnieć Polsce, kim był Marek Hłasko. Przez rok organizowano przeróżnego rodzaju akcje - m.in. przed 39. rocznicą śmierci pisarza udało się zebrać fundusze i postawić ławkę przy jego grobie na cmentarzu Powązkowskim. Za cel obrano sobie także odrestaurowanie samego pomnika (wykonanego notabene przez aktora Jana Himilsbacha, który przed karierą na wielkim ekranie był kamieniarzem i wytwarzał nagrobki na Powązkach). Cała akcja zakończyła się cyklem imprez pt. Tydzień z Hłaską, którego honorowym patronem został Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Oprócz oddania hołdu temu wspaniałemu artyście, Młoda RP postanowiła także wypromować nie tylko osobę, ale także samą twórczość Marka Hłaski. W czasach, gdy coraz mniej ludzi sięga po jakiekolwiek książki, jest to zadanie bardzo ambitne. A jednak wydaje się, że pomysł był jak najbardziej trafiony Akcja Teraz Hłasko okazała się sukcesem na tyle, że jej autorzy postanowili iść za ciosem i powołać do życia kolejną inicjatywę.

Hłasko Lekturą?

Tym razem pod hasłem Hłasko Lekturą postanowili zbierać podpisy, aby książkę, a też niejako autobiografię Hłaski, Piękni dwudziestoletni uczynić lekturą w liceum. Ma być to pierwsza tego typu pozycja, bo niejako „wywalczona” przez licealistów. Sami chcą poprosić o książkę, która będzie dla nich interesująca. Jest to propozycja jak najbardziej warta uwagi, ale... No właśnie, czy mamy do czynienia z jakimkolwiek „ale”?

Według mnie z jednym i bardzo istotnym - uczniowie nie lubią lub wręcz nienawidzą czytać lektur. Nie od dziś wiadomo, że traktują je jako przymus. Może więc stać się tak, że niebywale ciekawych Pięknych dwudziestoletnich potraktują jako kolejną karę lub w natłoku innych, „ważniejszych”, omawianych książek po prostu jej nie zauważą. Często bywa tak, że dopiero gdy po zakończeniu liceum wracamy do omawianych wówczas książek, zauważamy ilu z nich nie doceniliśmy. Dlatego może lepiej uczyć o Hłasce i zapoznawać młodych ludzi z jego przesłaniem, lecz nie czynić z czytania jego powieści przymusu. Czasami do niektórych spraw warto dojść samemu i z własnej inicjatywy. Właśnie do tego typu rzeczy zaliczyłbym twórczość Marka Hłaski. Jednak Hłasko Lekturą jest chyba pierwszą tego typu akcją w Polsce, za co należą się niekwestionowane brawa i ukłony. Dobrze wiedzieć, że ktoś jeszcze interesuje się literaturą, co w dzisiejszych czasach nie jest już niestety takie oczywiste.

Piękny dwudziestoletni

Sam Hłasko jest często określany jako polski James Dean i to nie tylko z powodu podobieństwa zewnętrznego. Był typem buntownika z wyboru, kojarzonym głównie z niepoprawnym stylem życia. Swoje, zazwyczaj niepopularne, poglądy „wkładał” w usta bohaterom własnych powieści i opowiadań. Zaczął pisać już w wieku 17 lat, gdy pracował jako kierowca ciężarówki. Pierwsza opublikowana powieść Hłaski to Następny do raju, dla której inspiracją stała się praca kierowcy w Bystrzycy Kłodzkiej. Chociaż uwielbiał pracować za kółkiem, to po kilkuletniej przygodzie z samochodami postanowił poświęcić się całkowicie pisaniu. Po wyjeździe do Berlina jego utwory zostały uznane za antykomunistyczne, dlatego literat nie mógł wrócić do Polski i przez resztę życia tułał się po świecie - żył i mieszkał w Paryżu, Berlinie, w różnych miejscowościach Niemiec, we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Hłasko pisał prostym językiem, ale o wielkich rzeczach. Zawsze trafnie i bezkompromisowo zaglądał ludziom do sumień, opisując ich problemy i dylematy. Uwielbiał pisać o kobietach, które zarówno w jego życiu osobistym, jak i na kartach powieści, nadawały życiu sens lub jeszcze bardziej je komplikowały. Wszystkie utwory dotyczą prostych ludzi, często tych najbiedniejszych, a zarazem najbliższych autorowi. Chyba właśnie to wpłynęło na sukces Hłaski. Opisywał rzeczywistość każdego zwykłego człowieka, lecz umiejętnie dostrzegał w naszym życiu to, co niejednokrotnie najważniejsze. Zmarł w wieku 35 lat w Niemczech. Chociaż żył krótko, to przez ten czas udało mu się napisać utwory, które do tej pory nie straciły swojej siły przekazu.

Jeśli wciąż są tacy, którym tytuły Ósmy dzień tygodnia, Cmentarze, Nawrócony w Jaffie czy chociażby Pierwszy krok w chmurach nie mówią kompletnie nic, to najwyższy czas na nadrobienie zaległości. Bo autorów w polskiej literaturze wartych uwagi było i jest wielu, a jednym z nich jest na pewno Marek Hłasko.

Więcej informacji o akcjach na stronach  www.hlaskolektura.pl i www.terazhlasko.pl.

 



Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu
Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię/nick:
Email:
nie pokazuj mojego adresu e-mail innym użytkownikom
Treść:
Kod z obrazka:



Najnowszy numer
Strona główna | Kontakt | About us
© 2007-2010 Stowarzyszenie Akademickie MagPress