Recenzja
Lucyna Olejniczak:
DAGEROTYP. TAJEMNICA CHOPINA

Wydawnictwo Aurum
Wariacja na temat Chopina

Czy Fryderyk Chopin mógł przeżyć nieudokumentowany przez biografów romans z kobietą inną niż George Sand? Według autorki książki Dagerotyp. Tajemnica Chopina - owszem. Wypełniwszy lukę w życiorysie pianisty snuje ona zgrabną, lekką opowieść o sekretnej miłości młodego Chopina do francuskiej artystki - Marie. Pamięć o niespełnionym uczuciu, wymazanym z kart biografii kompozytora, zostaje odkryta ponownie przez polską parę goszczącą we Francji.

Z odnalezionych listów i skrawków historii zapisanych w obrazach wyłania się postać zupełnie inna od tej, o której zwykło się myśleć, czytając biografie Chopina. Od pierwszego momentu Fryderyk, jakiego ukazuje autorka - nieco lekkomyślny i czarujący, wzbudza sympatię, jak się okazuje, nie tylko czytelnika, lecz także współczesnych mu kobiet. I tak właśnie spotkanie pewnej paryżanki owocuje uczuciem, które stało się kanwą ciekawej, choć zupełnie fikcyjnej opowieści o młodości pianisty spędzonej we Francji. Dodawszy do tego barwne, lecz nieprzytłaczające opisy muzyki Chopina, można tę powieść śmiało polecić nawet osobom, które nie mają bladego pojęcia ani o pianiście, ani o jego twórczości.

Jednym z drażniących mankamentów był dla mnie sposób narracji książki, której akcja raz rozgrywa się w XIX wieku w formie retrospekcji spotkań Fryderyka z Marie, aby za chwilę przenieść się ponownie do współczesności. Odniosłam niestety wrażenie, że potencjał wątku, wokół którego toczy się historia, nie został do końca wykorzystany, a mozolnie budowane od samego początku napięcie nie znajduje ujścia w kulminacyjnym punkcie książki. Z tego powodu, mimo iż całość czyta się niezwykle szybko, odłożywszy książkę odczułam niedosyt.

Nie jest to najlepsza powieść, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek czytać, jednak można pogratulować autorce pomysłu na fabułę. Zwłaszcza, że bazuje na temacie niezwykle aktualnym wobec fali zainteresowania życiem i twórczością kompozytora wywołanej ogłoszeniem bieżącego roku rokiem Chopina. I choć historia nie zachwyciła mnie, moje wyobrażenie o młodym Frycku stało się mniej banalne dzięki ukazaniu go przez pryzmat osobowości, a nie jedynie geniuszu.

 



Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu
Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię/nick:
Email:
nie pokazuj mojego adresu e-mail innym użytkownikom
Treść:
Kod z obrazka:



Najnowszy numer
Strona główna | Kontakt | About us
© 2007-2010 Stowarzyszenie Akademickie MagPress