Reanimacja trupa

Mają prywatne awionetki, domy na Hawajach, fankluby, intratne zamówienia, modne garnitury i piękne żony. Błyskotliwe kariery współczesnych kompozytorów pokazują, jak muzyka klasyczna odradza się z popiołów.

W obiegowej opinii muzyka klasyczna jest rozdziałem zamkniętym. Podobnie jak dorożki, rymowane poematy czy barokowe suknie na stelażu. Zepchnięta do zakurzonych sal koncertowych, skomplikowanego słownictwa i wąskiego grona pasjonatów. Niczym biblioteka przechowująca rękopisy dawnych mistrzów, których wszyscy cenią, ale rzadko kto czyta. Tymczasem na naszych oczach dokonuje się wielki rozkwit współczesnej muzyki poważnej. Klasę kompozycji w akademiach muzycznych co roku kończy wiele tysięcy osób na całym świecie. Ci młodzi ludzie stoją u progu kariery, są pełni nowych pomysłów i ani myślą dać się zepchnąć do roli strażników świętego ognia. Świat się zmienia - rewolucja internetowa, błyskawiczny obieg informacji i technologii wymusza modernizację muzyki. I modernizacja ta następuje. W szalonym tempie.

Kompozytor w szlafroku

Awangarda Stockhausena i Schaeffera podzieliła muzykę. Na tę klasyczną i tę modernistyczną. Klasyczną uznaje się za wyprawkę wykształconego człowieka i męczy się nią dzieci na lekcjach muzyki, o modernistycznej prawie nikt już nie pamięta. Pożarła się sama, podobnie jak utopijne jednostki mieszkalne Le Corbusiera. Oczywiście jej idee demokratyzacji muzyki, unowocześnienia, pracy w studio dźwiękowym, żyją i mają się dobrze. Jednak była to muzyka nie do słuchania i kontynuacja jej założeń mogła prowadzić jedynie do coraz większej marginalizacji. Taką drogę wybrał na przykład Pierre Boulez, wybitny francuski kompozytor, piszący jeszcze zgodnie z założeniami Schönberga. Nowatorskie i atonalne kompozycje na siedem wiolonczel nigdy nie mogły się znaleźć w głównym nurcie muzycznym, nawet wśród masochistycznych miłośników muzyki klasycznej. Była to świadoma decyzja o ambitnej sztuce dla ekstremalnie wąskiego grona odbiorców (przyjaciele i znajomi Bouleza). Taki był etos pracy kompozytora w latach 50-tych ubiegłego wieku. Kompozytor miał świadomie tworzyć muzykę ambitną w oparciu o modernistyczne idee. Najlepiej jeżeli wytrwale skrobał wiecznym piórem w swoim cichym wiejskim domu gdzieś we Włoszech, głaszcząc przy tym kota leżącego mu na kolanach.

Bunt młodych

Jednak w pewnym momencie młodzi kompozytorzy zaczęli mieć dosyć pustych sal koncertowych i pokrywania swojej twórczości kurzem. Chcieli komponować na laptopie, nie wiecznym piórem, chcieli mieszkać w Londynie, Nowym Jorku czy Szanghaju, a nie w wiejskiej świątyni dumania. I chcieli wreszcie być wolni od ciężaru tysięcy lat historii muzyki. Ciężaru, od którego dawno uwolniły się sztuki plastyczne. Przyszedł czas na muzyczne Ferdydurke. Chopin wielkim kompozytorem był, ale my chcemy czegoś nowego.

Pogodzeni z pop kulturą

Najpopularniejsi na świecie młodzi kompozytorzy mają obecnie 30, 40 lat. Potrafią tworzyć muzykę tonalną, opery, poematy symfoniczne, koncerty. Nie stronią od współpracy z muzykami rockowymi czy jazzowymi, piszą jingle reklamowe i muzykę filmową. Wielu z nich odeszło od awangardy i tworzy muzykę tonalną, przyjemną dla ucha. Uczą studentów i małe dzieci, dla tych drugich piszą miniatury i etiudy. Przyjmują nagrody od gwiazd show businessu, lubią wystawne gale i potrafią dbać o swój wizerunek publiczny. Kilka miesięcy temu brytyjski miesięcznik Gramophone wydał cykl wywiadów z młodymi kompozytorami muzyki klasycznej. I nagle się okazało, że telefon odbierają podczas rozdania nagród Grammy albo w swoim domu na Hawajach czy Seszelach.

Wszechstronni

Podobnie jak w całej kulturze, w muzyce nie ma obecnie jednego dominującego stylu. Kompozytorzy skrzętnie to wykorzystują i przeskakują pomiędzy trendami. Minimalizm, modernizm, neoromantyzm, sakralizm i setki innych szkół muzycznych mieszają się w wielkim tyglu. Podobnie jak narodowości. Tradycyjnie najlepsze symfonie pisali Niemcy, opery Włosi, a balet był domeną Francuzów. Teraz krajem muzyki symfonicznej jest Finlandia, najlepsze nowe orkiestry powstały w Palestynie i Wenezueli, a świetne opery tworzą Niemcy i Amerykanie.

Złote czasy

Sami kompozytorzy przyznają, że chyba nigdy nie było lepszych czasów, aby pisać muzykę. Światowy przemysł kinowy generuje wielki popyt, a pisanie muzyki filmowej jest obecnie tym, czym za Mozarta było pisanie muzyki na dwór cesarski. Jak grzyby po deszczu powstają na całym świecie sale koncertowe, które chętnie zamawiają nowe dzieło na wielkie otwarcie. Podobnie festiwale, których kilkanaście przybywa co roku, bo każde miasto zazdrości sukcesu i prestiżu Salzburgowi czy Bregenz. Internet ułatwia rozpoczęcie kariery i pokazanie ludziom swego talentu. Pisanie symfonii, oper czy kwartetów smyczkowych może mieć przed sobą jeszcze wielką przyszłość. Czas reanimować trupa muzyki klasycznej i wpuścić trochę powietrza do dźwięczących Bachem sal koncertowych.

Kilka polecanych nagrań współczesnych kompozytorów:

John Adams - On the Transmigration of Souls

Thomas Ades - Piano Quintet (2001), The Tempest

John Tavener - The Whale

Magnus Lindberg - Aura

Osvaldo Golijov - St Mark Passion

Sir Peter Maxwell Davies - Ave Maris Stella

 



Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu
Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię/nick:
Email:
nie pokazuj mojego adresu e-mail innym użytkownikom
Treść:
Kod z obrazka:



Najnowszy numer
Strona główna | Kontakt | About us
© 2007-2010 Stowarzyszenie Akademickie MagPress