www.wszystko.net
Najważniejszy jest pomysł, najtrudniejsza jest sprzedaż.

Cześć, nazywam się Artur Wyrzykowski i zrobiłem film. Pierwszy film finansowany przez internautów. Pierwszy film, w którym zagrała Marta Żmuda Trzebiatowska. Pierwszy film niezależny, który dostał pieniądze z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Pierwszy film niezależny, o którym usłyszała cała Polska, jeszcze zanim zacząłem go kręcić. Wreszcie, mój pierwszy profesjonalny film krótkometrażowy pod tytułem „Wszystko”. Udało się dzięki stronie www.wszystko.net, wsparciu setek internautów, pomocy PISF i dzięki niesamowitemu wręcz zainteresowaniu mediów. Po wszystkim myślę, że miałem też szczęście. Bardzo dużo szczęścia.

Pytanie, jakie najczęściej słyszałem to: „Skąd pomysł?”. Pomysł zawsze jest najważniejszy, jednak w odpowiedzi na to pytanie nie ma nic ciekawego. Z potrzeby, chciałem mieć pieniądze na film, nikt nie chciał mi ich dać, zrobiłem stronę gdzie opisałem swoją sytuację i zacząłem rozsyłać wszystkim znajomym. Udało się. Nic wyjątkowego, naturalny ciąg przyczynowo skutkowy. Dużo ciekawsza byłaby odpowiedź na pytanie: „Jak to się stało, że ten pomysł wypalił? Jak to się stało, że założyłeś stronę internetową i udało Ci się zrobić film?”. To dopiero pytanie, szczególnie że na początku bardzo niewiele osób wierzyło, że mi się uda. Mówili wręcz, że ten pomysł nie ma szans. Więc jak to się stało?

Zastanówmy się, co jest niezbędne (oprócz dobrego pomysłu) aby odnieść sukces? Przychodzą mi na myśl dwie rzeczy: zespół i sprzedaż.

Najpierw zespół. Podobno umiem przyciągać właściwe osoby i zarażać je entuzjazmem.  Zawsze czułem się dobrze kierując grupą ludzi. W szkole, na boisku, w stowarzyszeniu, na planie filmowym, a teraz w firmie. Prace nad tym projektem zaczynaliśmy w bardzo niewielkim zespole, jednak w miarę jego rozwoju dołączali kolejni ludzie. Przez kilka miesięcy angażowali się w pracę nad stroną, w promocję, także pracę nad samym filmem, w większości przypadków nie otrzymując za to wynagrodzenia. Z jakiegoś powodu mi uwierzyli. Może wiedzieli, że się nie poddam, może czuli, że będzie to niezwykła przygoda, albo po prostu chcieli mi pomóc. W każdym razie udało mi się wokół tej idei zbudować zespół ponad trzydziestu osób, które pomogły mi osiągnąć sukces. Dzięki ich zaangażowaniu mój pomysł zyskał formę, stał się czymś konkretnym, namacalnym. Potem musieliśmy tylko przekonać do niego resztę świata, czyli skupić się na sprzedaży.

Sprzedaż to coś, w moim przekonaniu, najtrudniejszego. Pod tym słowem kryją się działania promocyjne, kreowanie wizerunku, umiejętność dotarcia do odbiorców i przekonanie ich do naszego projektu. Wciąż tego do końca nie umiem, a tworząc stronę nie miałem o tym żadnego pojęcia. Zaczynałem bez żadnego planu, jak przekonać setki internautów, aby powierzyli mi swoje pieniądze. Jak się później okazało, plan nie był mi potrzebny, wszystko to stało się samo. Od początku staraliśmy się zainteresować media naszym projektem, jednak bez rezultatu. Gdy PISF objął mój film honorowym patronatem lawina ruszyła. Stałem się wiarygodny, już nie byłem młodym, nieznanym chłopakiem, który chciał zrobić jakiś film. Stałem się młodym, obiecującym twórcą, którego wspiera PISF i któremu warto pomagać. Telefony się rozdzwoniły. Coraz więcej wywiadów w prasie, sesji zdjęciowych, zaproszeń do telewizji i radia. Z czasem skupialiśmy się tylko na podtrzymywaniu tego zainteresowania, informowaniu mediów o kolejnych postępach prac. W trakcie zdjęć mieliśmy na planie ponad 30 redakcji, jednego dnia musieliśmy zrobić aż 90 minut przerwy, by móc odpowiadać na pytania dziennikarzy. Wszystko to przekładało się na dziesiątki tysięcy wejść na stronę i tysiące złotych, jakie wpływały na nasze konto. To było coś niesamowitego, a najlepsze jest to, że osiągnięcie takiego sukcesu medialnego nie wymagało od nas tytanicznej pracy.

Może z tego płynąć wniosek, że jak pomysł jest dobry, to i tak się sprzeda. Niestety nie jest tak. Ja miałem przy tym projekcie dużo szczęścia, trafiłem w dobry czas i miałem ciekawą historię. Po prostu chciałem zrobić swój pierwszy film, moja determinacja i młodzieńczy idealizm przekonały wielu ludzi, moja walka o realizację marzeń stała się ciekawym tematem dla mediów. Jednak przez pierwsze trzy miesiące zainteresowanie stroną było niewielkie. Dopiero gdy udało nam się przekonać do naszego projektu PISF nasza sytuacja się zmieniła. Mając już gotową stronę i zespół zaangażowanych ludzi szukaliśmy partnerów i udało nam się znaleźć takiego, który popchnął wszystko do przodu. Patrząc na cały projekt z perspektywy czasu, to właśnie był najtrudniejszy i najbardziej przełomowy moment. Ten jeden krok sprawił, że udało nam się zrobić ten film.

Kilka tygodni temu pojawił się kolejny pomysł na wyjątkową akcję internetową. Strona www.manofthemoment.net ma być serwisem, który każdego może uczynić sławnym na godzinę i w którym każdy co godzinę, znajdzie nową, ciekawą historię. Udało mi się przekonać do tego moich znajomych, stworzyć zespół, zbudować serwis. Teraz koncentrujemy się na sprzedaży. Do sukcesu brakuje nam jeszcze tylko jednego, przełomowego momentu, który uruchomi lawinę wejść na naszą stronę. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że pomysł był dobry. Dopiero, gdy uda nam się sprzedać go ludziom.

Wszystkich zainteresowanych filmem „Wszystko” i historią jego powstawania zapraszam na stronę www.wszystko.net.

---
Artur Wyrzykowski, rocznik 1985, od urodzenia mieszka, tworzy i pracuje w Warszawie. Skończył XIV liceum im. Stanisława Staszica, potem podejmował studia w kilku szkołach filmowych na wydziałach reżyserii i produkcji. Obecnie studiuje scenariopisarstwo w PWSFTviT i ma nadzieję skończyć. W 2007 roku dzięki stronie www.wszystko.net za pieniądze zebrane od internautów nakręcił swój pierwszy, profesjonalny film krótkometrażowy pt „Wszystko”, w którym wystąpili Mateusz Banasiuk, Marta Żmuda Trzebiatowska, Antoni Pawlicki i Michał Koterski. Od ponad dwóch lat prowadzi pierwszą w Polsce firmę specjalizującą się w produkcji zwiastunów i plakatów filmowych. Obecnie promuje swój najnowszy projekt www.manofthemoment.net.
 

 



Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu
Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię/nick:
Email:
nie pokazuj mojego adresu e-mail innym użytkownikom
Treść:
Kod z obrazka:



Najnowszy numer
Strona główna | Kontakt | About us
© 2007-2010 Stowarzyszenie Akademickie MagPress