Z cyklu historie prawdziwe
Stanie w kolejce
Magiel nr 104, materiał okładkowy
Otóż jestem studentem III roku, czyli V semestru naszej zacnej Alma Mater. Jak dobrze wiemy, nasz wspaniały system wybierania przedmiotów w SGH posiada trochę niedociągnięć. Przez te właśnie dziury w systemie sporo studentów musi godzinami stać pod dziekanatem i czekać aż pani z okienka poświęci mu 2 minuty. Najczęściej korki pod pokojem numer 5 w budynku głównym tworzą się na początku semestru. Jest to okres kiedy wszyscy nagle mają tysiące pytań, każdy chce złożyć podanie, nie mamy wpisanych lub mamy, ale złe, oceny z egzaminów albo chcemy się przepisać z przedmiotu. Czasem trzeba przyjść ponad godzinę przed otwarciem, żeby w ogóle dostać się do okienka. Ma to wiele złych stron takich jak strata czasu, wielkie zniecierpliwienie oraz negatywny wpływ na układ nerwowy, ale tak naprawdę takie stanie w kolejce ma wiele pozytywnych aspektów. Wielu z nas poznało przez to „bezsensowne stanie w kolejce” dużo znajomych, a słyszałem i o takich, którzy pod dziekanatem odnaleźli swoją drugą połówkę. Tak naprawdę to większość wiedzy dotyczącej regulaminu oraz postępowania w razie nieprzewidzianych wypadków (czytaj niezaliczenia przedmiotu/przedmiotów) pochodzi właśnie od osoby, którą spotkaliśmy w kolejce, gdy staliśmy do dziekanatu. Ja osobiście dowiedziałem się, jak niektórzy studenci obchodzą regulamin. Ile pomysłów, kryje się w głowach studentów nie jesteśmy w stanie zliczyć. Niestety są one tajemnicą i jeśli ktoś chciałby je zgłębić, zapraszamy do kolejki. Drugim miejscem po dziekanacie gdzie trzeba wyczekiwać godzinami na uzyskanie pomocy jest oczywiście Sekretariat CNJO. Na początku semestru, aby dostać się np. do koordynatora z j. angielskiego trzeba wpisywać się na listę, która ma teoretycznie rozładowywać wielkie kolejki. No tak, lista niby jest, ale tak naprawdę dużo osób przychodzi wcześniej i wchodzi poza nią, a dokładniej mówiąc wchodzi przed osobami z listy. Sam kiedyś stałem dwie i pół godziny pod sekretariatem, i gdy przede mną była tylko jedna osoba, pani koordynator wyszła i ze smutkiem powiadomiła nas, że musi iść na zajęcia. Więc następnego dnia teoretycznie powinienem wejść na samym początku. Nic bardziej mylnego, nazajutrz czekałem „jedyne” 75 minut, ale na szczęście bardzo miła osoba którą jest pani Ewa Polakowska - koordynator j. angielskiego - pomogła mi rozwiązać mój problem. Do tej historyjki warto dodać, że zaczynając moje oczekiwanie byłem 20 na liście, a lista liczyła około 50 osób… współczuje tym, którzy byli za mną. Trzeba jednak stwierdzić, że czas, kiedy stoi się w kolejce, mija dość szybko. Zawsze coś się dzieje, ktoś powie jakąś ciekawostkę, dowiemy się czegoś o wykładowcach i przedmiotach, a czasem nawet i przyszłych pracodawcach.

Na koniec, jako osoba z małym, ale znaczącym bagażem doświadczeń (myślę że spokojnie mogę powiedzieć że wystałem się ponad 50 godzin) mogę dać kilka rad osobom, które stoją w kolejce nierzadko bez potrzeby.

Po pierwsze, zawsze możemy wejść do środka i sprawdzić czy ta ogromna kolejka jest do wszystkich okienek. Zdarza się, że nasze okienko może być w ogóle nieoblegane.

Po drugie, jeśli mamy ze sobą podanie o przedłużenie sesji, nie musimy czekać w kolejce, wystarczy poprosić kogoś z przodu aby nas przepuścił (oddanie podania zajmuje około 10-15 sekund, nie ma sensu stać kilka godzin).

Po trzecie, warto czasem zadzwonić do dziekanatu!!! (mało kto pamięta, że są tam telefony, rzecz oczywista, że trzeba zapłacić. Pytanie co jest cenniejsze czy wydana darmowa minuta, czy 150 minut poruszania się tempem ślimaka).

Po czwarte, jeśli mamy sprawy niecierpiące zwłoki to trzeba stać, ale jeśli chcemy się o coś dopytać, zawsze łatwiej sięgnąć do informatora lub sylabusa, możemy też zawsze iść do którejś z uczelnianychorganizacji lub po prostu zapytać kogoś z wyższego roku.

Po piąte, mamy wirtualny dziekanat! A jeśli to nam nie wystarcza, to jest forum studentów SGH!!! Na stronie SGH możemy znaleźć dużą liczę informacji, które zaoszczędzą nam wiele czasu i nerwów.

Wszystkie te rady jednak można wyrzucić do kosza, jeśli znajdzie się ktoś, kto powie „ja stoję tu, bo po prostu lubię stać w kolejce”… może właśnie dlatego mamy tak wielkie tłumy pod dziekanatem i innymi miejscami na naszej Alma Mater.  



Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu
Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię/nick:
Email:
nie pokazuj mojego adresu e-mail innym użytkownikom
Treść:
Kod z obrazka:



Najnowszy numer
Strona główna | Kontakt | About us
© 2007-2010 Stowarzyszenie Akademickie MagPress