Na wizytę w dziekanacie zapisujemy się przez naszą wydziałową stronę internetową, czasami jesteśmy zapisani na konkretną godzinę, np. 11:43 albo 12:29. Tak to wygląda oficjalnie, ale jeśli jest przed dziekanatem pusto to wejść się nawet da bez zapisu.
Zapisy na zajęcia mają podobną procedurę jak umawianie się do dziekanatu, odbywają się drogą elektroniczną przez USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów). System ten jest akceptowany przez studentów. Ma jednak swoje chwile słabości, na przykład wtedy, gdy ruszają zapisy na ćwiczenia, wykłady itp., system musi obsłużyć kilkaset żądnych wiedzy osób, przez co naturalnie zawiesza się, a nawet - pada. A wtedy to już jest loteria czy uda się zapisać na te zajęcia i do tej grupy, którą sobie człowiek wybrał, czy może akurat USOS się w kluczowym momencie zawiesi i koniec.
To mankamenty, ale z drugiej strony teraz można się zapisywać siedząc w domu (jeżeli ktoś da radę się najpierw obudzić, bo zapisy zaczynają się o niezupełnie rozsądnej porze, 8 - 9 rano), natomiast w zamierzchłych czasach, gdy nie było USOS-u (jeszcze niecałe dwa lata temu) sytuacja wyglądała znacznie gorzej. Zapisywać trzeba się było osobiście. Na przykład było podane, że startują zapisy o 8 rano i już od 5 - 6 tworzyła się długaśna kolejka, ludzie tworzyli listy tych którzy przyszli najwcześniej, więc mieli pierwszeństwo, ale że każdy chciał się zapisać, więc inni tworzyli drugą a jeszcze inni trzecią listę, no i ćwiczeniowiec dostawał trzy różne listy zapisanych, więc zapisy zaczynały się od nowa. Nic wesołego w tym niestety nie było.
Filip Bielecki, student III roku prawa na UJ
|
Komentarze
brak jeszcze komentarzy do tego artykułu Twój może być pierwszy! |
Dodaj komentarz
|