|
|
|
|
||
|
Magiel nr 104 » Artykuł okładkowy
Koleje życia
Koniec września to ciekawa pora dla studenta. Jedni wracają ze wspaniałych podróży, inni właśnie kończą swoje wymarzone praktyki, jeszcze inni delektują się domowym zaciszem, część zwyczajnie się obija. W przypadku żaków SGH jest inaczej. Już półtora tygodnia wcześniej niż reszta braci akademickiej nasiąkamy na nowo szarą rzeczywistością.
Nasz pierwszy cel to dziekanat. Cóż, nie mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia na II terminie ze statystyki, więc spróbujemy swojej szansy przedłużając sesję. Na miejscu wita nas...nie, nie uśmiechnięta pani w okienku. Wita nas sznureczek kilkudziesięciu osób stłoczonych przed pokojem 5G. Ale nic to - zawsze możemy poczytać darmowe Metro, które dostaliśmy przed budynkiem Uczelni albo pogadać z sąsiadami z kolejki. Pół godziny później, kiedy jesteśmy już blisko celu, okazuje się, że nasze okienko zostało zamknięte. Stać do drugiego, czy odpuścić - oto jest pytanie? Wybieramy konfrontację. Ale jeszcze chwilę poczekamy. Osoba przed nami próbuje się dowiedzieć jak to możliwe, że wystąpiła u niej kolizja przedmiotu podstawowego z językiem i jak rozwiązaćproblem. Pani z okienka stara się wytłumaczyć co i jak - że będzie trzeci termin deklaracji, że żadnych kart przeniesień nie ma. W końcu nasza kolej - mimo, że mamy nazwisko na M, a na okienku widnieje napis "nazwiska od A do K", zostajemy przyjęci. Składamy podanie i z uśmiechem na twarzy oddalamy się. Teraz czas na CNJO. Problem kolizji przedmiotu z językiem dotknął także nas, dlatego chcielibyśmy się przepisać do innej grupy. Dyżur koordynatora rozpoczyna się za pół godziny, a pod Centrum czeka już znaczna grupka osób. Na tablicy korkowej wisi natomiast lista kolejkowa - przypominamy sobie stare dobre czasy PRL-u, kiedy kolejki były chlebem powszednim. Niezrażeni przeglądamy ulotki szkół językowych, które wciśnięto nam przed Szkołą. Niestety - okienko jest jedno, a kolejka posuwa się leniwie. Kiedy już nadchodzi "nasze pięć minut", okazuje się, że pani koordynator musi udać się na zajęcia. - Kuśka - wykrzykujemy, czy z tym nie da się nic zrobić? Pozostaje przyjść na dyżur za dwa dni. Jesteśmy źli. Kiedy student jest zły, to musi coś zjeść. Idziemy do Melona. Pech, że na podobny pomysł wpadła znaczna liczba studentów. Znów czekamy w kolejce. Piętnaście minut w plecy, ale co tam - najważniejsze, że tu nam nikt przed nosem nie zamknął okienka. Zapominamy o wcześniejszych przypadkach z całego dnia. Teraz jeszcze zajęcia z języka, bo przecież w pierwszy dzień "szkoły" nie ma taryfy ulgowej - zaczynamy z grubej rury - niemiecki. A jeśli niemiecki to musi być i zadanie - dziesięć stron do opracowania. Idziemy więc do ksero. Widzimy wielu znajomych. Spisujemy na straty 10 minut, dobrze, że przynajmniej w miłej atmosferze. Oczywiście powyżej opisany feralny przypadek nie zdarza się każdemu, niemniej problem kolejek jest faktem. Szczególnie ciężkim okresem dla studentów oraz dla pracowników dziekanatu jest przełom września i października, kiedy to przychodzi czas podbijania legitymacji, rozpatrywania podań o przedłużenie sesji, a do zeszłego semestru także kart przeniesień w przypadku grup językowych w CNJO. Skąd się biorą kolejki w dziekanacie? - W obecnym okresie cały dziekanat ma ręce pełne pracy - mówi dr Józef Biskup, Prodziekan Studium Licencjackiego - Na dyżury dziekańskie zgłasza się bardzo duża liczba studentów. Aby obsłużyć wszystkich często zostajemy dłużej niż to wynika z planu. Przede wszystkim staramy się rozpatrywać każdą sprawę indywidualnie, a to wymaga czasu - dodaje.Podobnie duże obciążenie pracą występuje w przypadku pań "z okienek". Mogłoby się wydawać, że skoro dziekanat jest otwarty trzy godziny dziennie, to obciążenie pracą jest niewielkie. Faktycznie jednak panie z dziekanatu mają dużo pracy także wtedy, kiedy okienka są pozamykane. Przygotowanie różnych dokumentów do rozpatrzenia wymaga znacznych nakładów czasu - mówi dr Biskup. Czy możliwe byłoby dłuższe funkcjonowanie dziekanatu w gorącym okresie, tak aby rozładować kolejki? Prawdopodobnie byłaby taka możliwość, jednak trzeba by rozwiązać problem braków kadrowych. Tym bardziej, że jak dowiedzieliśmy się, skład dziekanatu uległ w ostatnim czasie dodatkowemu uszczupleniu w wyniku zwolnień chorobowych. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem wydaje się zatrudnienie dodatkowych osób, jednak napotykamy tutaj na szereg trudności. - Są obecnie prowadzone rozmowy z osobami zainteresowanymi podjęciem pracy w dziekanacie. Jednakże wynagrodzenia proponowane przez Szkołę dla większości osób nie są zachęcające - mówi dziekan. Do tego trzeba dodać fakt, że samo przeszkolenie nowozatrudnionych w dziekanacie będzie wymagało czasu. Warto odnotować, że wiele z obecnych problemów bierze się z reformy studiów tj. przejścia z trybu jednolitych studiów magisterskich na studia dwustopniowe. - Reforma wymogła na nas zmiany organizacyjne - mówi pan dziekan. Obecnie rekrutacja odbywa się zarówno na studia licencjackie jak i magisterskie, co znów zwiększa liczbę zadań do wykonania. Realistycznie stara się oceniać sprawę Samorząd Studentów: -Zwykle musi upłynąć pewien czas od reformy, aby system zaczął funkcjonować sprawnie. Jednocześnie, kiedy sytuacja się ustabilizuje,będzie można ocenić możliwość usprawnień, na przykład dłuższego otwarcia okienek. System informatyczny a kolejki Niewątpliwie wiele spośród obecnie występujących problemów wiąże się z funkcjonowaniem systemu informatycznego. To właśnie powstawanie kolizji między językami a przedmiotami podstawowymi i kierunkowymi oraz oczywiście próby wyjaśnienia problemu w dziekanacie było przyczyną dużego zamieszania na początku roku. Wiązało się to z wprowadzeniem systemu CELCAT, który służy do elektronicznego przyporządkowywania sal zajęciowych. W założeniach miał on odciążyć dziekanat i uprościć cały proces, jednak z powodu nieuwzględnienia lektoratów, nowy system stał się przyczyną kolejek w dziekanacie. Duża liczba kolizji, a w efekcie kolejki, wynikają także z prostego faktu - niedoboru sal dydaktycznych. Sprawia to dużą trudność przy tworzeniu planu. W dużej mierze wynika to ze specyfiki naszej Uczelni. Otóż system znany z innych uczelni np. USOS nie poradziłby sobie z realiami SGH. - Przy takiej swobodzie wyboru, jaka panuje na naszej Uczelni, system znany gdzie indziej nie sprawdziłby się, dlatego konieczne jest stosowanie rozwiązań unikatowych w naszym kraju - mówi prof. Marek Rocki. W tym wypadku, jak się okazuje, większa wolność to większe problemy. Jak dowiedzieliśmy się od prof. Rockiego swego czasu dawano studentom z SKN-u Ekonometrii zadanie, polegające na zoptymalizowaniu wykorzystania sal oraz planów wykładowców i studentów. - Wychodziło, że się nie da spełnić warunków. Przy ręcznym układaniu planów było zawsze więcej możliwości: np. pani układająca plan brała profesora na herbatkę albo kawkę i negocjowała przesunięcie terminów zajęć. Podobne problemy jak u nas rozwiązuje się w Stanach Zjednoczonych, tyle że tam jest do dyspozycji 10 razy więcej sal. Aby jednak system informatyczny był sprawny, wymaga to zatrudnienia znacznej liczby pracowników. Niestety obecnie, gdy informatycy mogą zarobić w przeciętnej firmie kilkakrotnie razy więcej niż na naszej Uczelni, trudno dziwić się brakiem zainteresowania. Problemy kadrowe wymieniają tutaj wszyscy nasi rozmówcy - Brakuje osób do programowania, ale też prostych czynności, jak testowanie systemu - mówi Andrzej Szczawiński - Dawniej było również silniejsze wsparcie ze strony SKN Informatyki - zauważa Marek Rocki. Mimo problemów z systemem informatycznym, to właśnie w nim trzeba upatrywać szansy na sprawniejsze załatwianie spraw przez studentów. Lekarstwem na obecne problemy mogłaby się okazać dalsza informatyzacja dziekanatu. - Jednym z kroków w tym kierunku jest wprowadzenie trzeciego etapu deklaracji, który pozwoli studentom zoptymalizować swój plan zajęć we własnym domu - mówi prodziekan Biskup . Jak zauważa Marek Rocki, być może rozwiązanie problemów naszej Szkoły przyniesie nowoczesna technologia - Wraz z upowszechnieniem e-learningu problemy z niedoborem sal i układaniem planów mogą po prostu zniknąć - mówi. Innym problemem nękającym studentów było przepisywanie przedmiotów realizowanych w trakcie stypendiów zagranicznych. - Już w najbliższych miesiącach problem ten nie powinien wymagać biegania z podaniami, tylko cała procedura będzie się odbywać drogą elektroniczną - mówi dr Biskup. Przepływ informacji O ważnej roli dobrego przepływu informacji przekonany jest też prof. Marek Rocki. - Moim zdaniem, warto powrócić do starych, sprawdzonych sposobów komunikacji pomiędzy władzami uczelnianymi a studentami, na przykład do comiesięcznych spotkań czwartkowych rektora ze studentami lub serwisu elektronicznego - mówi. Byłaby to szansa na rozwianie wątpliwość studentów we wszelkich sprawach. - Studenci przychodzili z najróżniejszymi pytaniami. Przykładowo podczas jednego ze spotkań padło pytanie, dlaczego Szkoła zakupiła 300 komputerów i schowała je w piwnicy. Faktycznie taki fakt nie miał miejsca. Dzięki bezpośredniej rozmowie udało się szybko uciąć krążące przez długi czas domysły - mówi profesor Rocki. Ciekawe propozycje rozwiązania problemu wnosi również Samorząd Studentów. - Problem w kolejkach tkwi w asymetrii informacji pomiędzy studentami a kadrą naukową - mówi Andrzej Szczawiński, przewodniczący Samorządu. - Jednym z naszych pomysłów na rozwiązanie tej kwestii było usprawnienie skrzynek pocztowych w domenie sgh.waw.pl np. poprzez instalację kontentu skrzynek gmailowych. Pomysł ten miałby na celu stworzenie sprawnego programu do korespondencji masowej. - Dzięki sprawnie funkcjonującemu mailingowi mogłyby być rozsyłane m. in. informacje o testach kompetencyjnych, stypendiach socjalnych, naukowych, rekrutacji na wyjazdy zagraniczne, czy też o odwołaniu zajęć - dodaje Andrzej. Pomysł jednak nie został zaakceptowany przez władze. Problemy CNJO Kolejki do CNJO na początku roku są faktem. To truizm. Przede wszystkim chodzi o przeniesienia z jednej grupy językowej do innej. Niestety możliwości obsługi studentów przez Centrum są ograniczone. - Wystarczy spojrzeć jak wygląda okienko przy którym przyjmujemy studentów, aby zrozumieć skąd biorą się kolejki - mówi mgr Popielicka, zastępca dyrektora CNJO. Faktycznie, trudno wyobrazić sobie szybkie załatwianie spraw, skoro w danym momencie może być obsługiwana tylko jedna osoba, zwłaszcza jeśli przypadek wymaga więcej czasu. Do tego, jak przekonuje pani Popielicka, CNJO jest tą komórką na Uczelni która musi w największym stopniu rozwiązywać powstające w różnych miejscach problemy. - Przy kolizjach i zmianie grupy studenci kierują się najpierw właśnie tutaj. Następnie to CNJO musi informować dziekanat i lektorów o podjętej decyzji - mówi. Podobnie jak w innych jednostkach Uczelni, w CNJO mamy do czynienia z brakami kadrowymi. Jak mówi mgr Popielicka - Są prowadzone poszukiwania dodatkowych osób do pracy. Niedawno przyjęto nawet na etat nową osobę, która jednak zrezygnowała z powodu trudnych warunków pracy. Stare dobre rozwiązania Jednak może niekonieczne jest wprowadzanie innowacyjnych metod zarządzania informacją, a raczej podejrzenie sprawdzonych przez lata wzorców z innych uczelni. Za przykład może posłużyć instytucja starosty grupy. Wprawdzie, w SGH nie występują stałe grupy dziekańskie, niemniej każdy student uczestniczy w lektoratach. - Starosta jest bardzo przydatny w życiu studenckim - mówi Bartosz, student Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. - Dzięki niemu wszelkie sprawy typu wydawanie legitymacji lub składanie podań nie wymagają stania w długich kolejkach. W razie wątpliwości wiadomo także do kogo się zwrócić. Otwartą sprawą pozostaje to, czy my - studenci, a przynajmniej część z nas jest gotowa przyjąć nowe obowiązki. Wizja przyszłości Czy możliwe są więc zmiany na lepsze i jak miałyby takie zmiany wyglądać? Spróbujmy wyobrazić sobie, że nasze wszystkie sprawy jesteśmy w stanie załatwić podchodząc do jednego okienka. Dziekanat, CNJO, Biuro Samorządu, CRPM i inne jednostki potrzebne studentowi w jednym miejscu. Mamy kolizję przedmiotu z językiem? Chcemy dowiedzieć się o wyjazdach zagranicznych? Nie wiemy jak wygląda przyznawanie stypendiów? Podchodzimy do okienka, gdzie uśmiechnięta pani tłumaczy nam wszystko. Czekamy w kolejce tylko raz, dzięki czemu możemy zaoszczędzić znaczną ilość czasu. Wyobraźmy sobie system informatyczny, który pozwala kierować nam ścieżką studiowania, umożliwiający wybór wszystkich przedmiotów, języków, będący jednocześnie platformą e-learningową. System, który poinformuje nas o stypendiach, wyjazdach zagranicznych, ważnych wydarzeniach. Czy taka wizja jest możliwa do zrealizowania? Nasi rozmówcy widzą wiele przeszkód. Jak zauważa dr Biskup - Osoby pracujące w nowym centrum musiałyby mieć ogromną wiedzę, a cała operacja wymagałaby czasu i dużych nakładów finansowych. Problemem może być też lokal. Ani obecne pomieszczenia dziekanatu ani np. CNJO nie nadają się na takie centrum. - Trudno byłoby w obecnej sytuacji pomieścić takie centrum, trzeba by chyba użyć auli spadochronowej - mówi Andrzej Szczawiński. Z kolei prof. Rocki twierdzi, że - Można sobie wyobrazić takie rozwiązanie, jednak obecnie co innego jest priorytetem dla Uczelni, przede wszystkim dokończenie reformy studiów. Co więc pozostaje nam – studentom w oczekiwaniu na lepszą przyszłość? „Always look on the bright side of life” – chyba musimy wziąć sobie do serca słowa tej piosenki. Przykładowo, w numerze kwietniowym pisaliśmy o samotności na SGH. Czyż dziekanat nie wyszedł z doskonałym rozwiązaniem tego problemu? Dzięki czekaniu w kolejce nie będziesz sam! A czy mało mówi się o tym, jak bardzo jesteśmy zabiegani? Stojąc godzinę przed CNJO jak raz uspokoisz swoje skołatane nerwy i unormujesz ciśnienie! Wydaje ci się, że kolizje między przedmiotami to skandal? Nie – to darmowy trening z dziedziny problem solution! Pamiętaj: co nas nie zabije, to nas wzmocni – do zobaczenia w kolejce.
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||