Marcin Bator

Opuszczona stolica

Warszawa Centrum. 25 grudnia 2013 roku. 6:30 rano. Coś jest nie tak. Wysiadając z samochodu, czuję się nieswojo. Znalezienie miejsca do parkowania, przypominające zwykle walkę o życie, niespodziewanie nie stanowi najmniejszego problemu.

Europejskie niepokoje

Okrzyki Hańba!, palone opony i węgiel wyrzucany na tory – z takimi scenami najczęściej kojarzą się demonstracje. W emocjonalnych wypowiedziach emitowanych przez stacje telewizyjne protestujący przytaczają przykłady państw zachodnich, które w ich mniemaniu gwarantują idealne warunki pracy. W rzeczywistości jednak obraz idyllicznych krain opływających w bonusy pracownicze i programy świadczeń przedemerytalnych, który stanowi zapewne utopijne marzenie niejednego związkowca, jest mocno przerysowany.

Pomagam od serca

Kolejne święta, czas refleksji i dobroci, za nami. Myli się jednak ten, kto sądzi, że wraz z ostatnimi bombkami zniknęli również ludzie dobrej woli. Ludzie, którzy bezinteresownie dają cząstkę siebie, nie będąc obojętnymi na cierpienie innych. Ich postawa, będąca w kontraście do większości społeczeństwa, nakazuje zadać pytanie: Czy dobroczynność jest jedynie poświęcaniem czegoś?