Jazzowe bachanalia

              Czym jest jazz? Czy da się jakoś zdefiniować ten szczery, muzyczny chaos? Wielu znawców i krytyków uważa, że nie jest to możliwe. Jednak Leopold Tyrmand w książce U brzegów jazzu przynajmniej próbuje zawrzeć esencję tego niezwykłego gatunku muzycznego rozkwitającego wśród oparów cygar na początku XX w. w Nowym Orleanie.

Jabłkowe opium*

Pijak i  schizofrenik, nie raz składał dłuższe wizyty w MONARze, był w ośmiu szkołach średnich. Trudne życie nie przeszkodziło mu jednak w zostaniu  jednym z najlepszych studentów filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim oraz w wydaniu pięciu książek. Ta ostatnia (oby nie) nosi tytuł Świadectwo pijanej (nad) świadomości. W iście beatnikowskim stylu Artur Jan Kosiorowski przedstawia czytelnikowi oblany hektolitrami kawy i spowity dymem papierosowym swój własny, unikatowy […]

La vie de beatnik

Cichy płacz saksofonu, wokół tylko moloch wdzierający się przez czarne okna. Pewien mężczyzna przy barze siorbie szkocką whisky z winem, tzw. spodiodi. Ubrany w strój tak samo jazzowy, jak dobiegająca zewsząd muzyka, rozgląda się bandyckim wzrokiem po sali w poszukiwaniu urozmaicenia swojej mañany.   Fuck. I’m done. I’m beaten Wszystko zaczęło się w latach 50. XX w. w pięknych, przesiąkniętych konsumpcjonizmem Stanach Zjednoczonych. Jack […]

Przeczytasz przed śmiercią?

Właśnie minęła kolejna sekunda, która przybliżyła nas do końca naszych dni. Możesz wybrać, czy następną spożytkujesz na przeczytanie tego artykułu, czy ominiesz go wzrokiem.